Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postrzeganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postrzeganie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lipca 2016

Serce i rozum

Niedawno przypomniała mi się reklama internetu wykorzystująca te dwa motywy. W zasadzie każdego dnia musimy decydować, czym będziemy się kierować. To jasne, że w każdej kwestii należy iść za głosem serca nie zagłuszając racjonalnych przesłanek. Problem jednak pojawia się wtedy, kiedy rozum każe przesłonić serce. Zwłaszcza, kiedy jest on “wspierany” przez osoby z zewnątrz mówiące na przykład, że “łatwiej będzie Ci pracować w domu”. A dla Twojego serca to jest dużo trudniejsze, w związku z czym stawia opór. Tym bardziej, kiedy fizyczność tego nie uniemożliwia. Akurat ja tego typu rozumowe przesłanki zignorowałam. Oczywiście nie oznacza to, że zamierzam całkowicie iść za głosem serca i zrealizować wszystkie moje irracjonalne marzenia (w dzieciństwie chciałam być łyżwiarką figurową). Ale na pewno trzeba mieć w pamięci słowa Mickiewicza “miej serce i patrzaj w serce”.

czwartek, 14 lipca 2016

Ograniczenia

Po skończeniu studiów doktoranckich byłam przekonana, że niepełnosprawność nie wywrze wpływu na moje poczynania na rynku pracy. Jak bardzo się myliłam! Wpływ był przeogromny. Na chwilę obecną nie jestem w stanie stwierdzić, czy sytuacja ta była spowodowana moim postrzeganiem niepełnosprawności czy postrzeganiem innych. Niemniej bardzo dużo się wtedy nauczyłam. Między innymi tego, że nawet osoby, które bardzo lubisz i które chcą Ci pomóc, mogą zapytać “Jakie masz ograniczenia”, zamiast “czy je masz”. Takie pytanie najpierw zaboli, a później doprowadzi (przynajmniej mnie) do szewskiej pasji (cnotą pokory nigdy nie mogłam się za bardzo pochwalić), bo to przecież zakładanie z góry, że niepełnosprawność nakłada ograniczenia. A jeśli chodzi o pracę, ja ich nie mam. No cóż, zdarza się. Jedyna recepta to ochłonąć, wyjaśnić i postarać się zrozumieć. W końcu osoby z najbliższego otoczenia też mają prawo być częścią nieuświadomionego społeczeństwa:)
  

czwartek, 30 czerwca 2016

Niepełnosprawność

Zanim doszłam do etapu, w którym zaczęłam postrzegać siebie jako kobietę, musiałam zmierzyć się z moją niepełnosprawnością. Patrzenie na siebie przez jej pryzmat nie jest łatwe. Ogranicza ona kontakt ludźmi, uniemożliwia podjęcie zatrudnienia poza domem, wyklucza szansę na założenie rodziny. Ale zaraz, czy to aby na pewno tak? Czy to nie przypadkiem postawy społeczne to uniemożliwiają? No dobrze, ale nawet jeśli, to jak je zmienić? Przecież najczęściej nie można wyeliminować niepełnosprawności ze swojego życia. Nie, nie można, a ja twierdzę, że wręcz NIE NALEŻY. Niepełnosprawność, chcąc nie chcąc, wpływa na podejmowanie pewnych decyzji, przez co kształtuje mnie jako osobę. Dlatego też jest częścią mnie i nie mam prawa traktować jej jako niepotrzebnego elementu (co oczywiście nie oznacza rezygnacji ze wszelkich form usprawniania, ale to jest eliminacja dysfunkcji, a nie niepełnosprawności. O różnicy między tymi dwoma pojęciami napiszę kiedy indziej). Dopóki nie zaakceptujesz tej prawdy o sobie, nie pójdziesz dalej i nie będziesz potrafił(a) stawić czoła postrzeganiu społecznemu. W końcu, jak czytamy u św. Jana, "prawda was wyzwoli"






.

piątek, 24 czerwca 2016

Moherowy feminizm

Moherowy feminizm... Określenia wykluczające się wzajemnie. Ale czy aby na pewno? Mam wrażenie, że hołdując tradycyjnym wartościom i będąc katoliczką jestem postrzegana jako moher. Z drugiej strony, zależy mi na odbieraniu mnie (ale nie tylko mnie) jako kobiety w pełnym tego słowa znaczeniu. A więc feministka. Z tą różnicą, że, podążając za Edytą Stein, duchowa (o Edycie i jej roli w moim życiu napiszę później). Okazuje się więc, że można łączyć w sobie dwie z pozoru przeciwstawne postawy. Osobiście nie mam nic przeciwko, nigdy nie lubiłam schematów. Może dlatego, że z powodu niepełnosprawności często mnie w nie wpychano.