Niedawno przypomniała mi
się reklama internetu wykorzystująca te dwa motywy. W zasadzie każdego dnia musimy decydować, czym będziemy się kierować. To jasne, że w
każdej kwestii należy iść za głosem serca nie zagłuszając
racjonalnych przesłanek. Problem jednak pojawia się wtedy, kiedy
rozum każe przesłonić serce. Zwłaszcza, kiedy jest on
“wspierany” przez osoby z zewnątrz mówiące na przykład, że
“łatwiej będzie Ci pracować w domu”. A dla Twojego serca to
jest dużo trudniejsze, w związku z czym stawia opór. Tym bardziej,
kiedy fizyczność tego nie uniemożliwia. Akurat ja tego
typu rozumowe przesłanki zignorowałam. Oczywiście nie oznacza to, że zamierzam całkowicie iść
za głosem serca i zrealizować wszystkie moje irracjonalne marzenia
(w dzieciństwie chciałam być łyżwiarką figurową). Ale na pewno trzeba mieć w pamięci słowa Mickiewicza “miej serce i patrzaj w serce”.
Zdaję sobie sprawę, że próbując przedrzeć się przez gąszcz blogów, ten możesz zwyczajnie ominąć. Ale jeśli chcesz poczytać o moich próbach zmierzenia się z zagadnieniem niepełnosprawności i kobiecości oraz odniesienia ich do tradycyjnych wartości, zapraszam do lektury i polubienia mojej strony: https://web.facebook.com/feministkaducha/
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postrzeganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Postrzeganie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 lipca 2016
czwartek, 14 lipca 2016
Ograniczenia
Po skończeniu studiów
doktoranckich byłam przekonana, że niepełnosprawność nie wywrze
wpływu na moje poczynania na rynku pracy. Jak bardzo się myliłam!
Wpływ był przeogromny. Na chwilę obecną nie jestem w stanie
stwierdzić, czy sytuacja ta była spowodowana moim postrzeganiem
niepełnosprawności czy postrzeganiem innych. Niemniej bardzo dużo
się wtedy nauczyłam. Między innymi tego, że nawet osoby, które
bardzo lubisz i które chcą Ci pomóc, mogą zapytać “Jakie masz
ograniczenia”, zamiast “czy je masz”. Takie pytanie najpierw
zaboli, a później doprowadzi (przynajmniej mnie) do szewskiej pasji
(cnotą pokory nigdy nie mogłam się za bardzo pochwalić), bo to
przecież zakładanie z góry, że niepełnosprawność nakłada
ograniczenia. A jeśli chodzi o pracę, ja ich nie mam. No cóż,
zdarza się. Jedyna recepta to ochłonąć, wyjaśnić i postarać się zrozumieć.
W końcu osoby z najbliższego otoczenia też mają prawo być
częścią nieuświadomionego społeczeństwa:)
czwartek, 30 czerwca 2016
Niepełnosprawność
Zanim doszłam do etapu,
w którym zaczęłam postrzegać siebie jako kobietę, musiałam
zmierzyć się z moją niepełnosprawnością. Patrzenie na siebie
przez jej pryzmat nie jest łatwe. Ogranicza ona kontakt ludźmi,
uniemożliwia podjęcie zatrudnienia poza domem, wyklucza szansę na
założenie rodziny. Ale zaraz, czy to aby na pewno tak? Czy to nie
przypadkiem postawy społeczne to uniemożliwiają? No dobrze, ale
nawet jeśli, to jak je zmienić? Przecież
najczęściej nie można wyeliminować niepełnosprawności ze
swojego życia. Nie, nie można, a ja twierdzę, że wręcz NIE
NALEŻY. Niepełnosprawność, chcąc nie chcąc, wpływa na
podejmowanie pewnych decyzji, przez co kształtuje mnie jako osobę. Dlatego
też jest częścią mnie i nie mam prawa traktować jej jako
niepotrzebnego elementu (co oczywiście nie oznacza rezygnacji ze
wszelkich form usprawniania, ale to jest eliminacja dysfunkcji, a nie
niepełnosprawności. O różnicy między tymi dwoma pojęciami
napiszę kiedy indziej). Dopóki nie zaakceptujesz tej prawdy o
sobie, nie pójdziesz dalej i nie będziesz potrafił(a) stawić
czoła postrzeganiu społecznemu. W końcu, jak czytamy u św. Jana, "prawda was wyzwoli"

.
piątek, 24 czerwca 2016
Moherowy feminizm
Moherowy feminizm...
Określenia wykluczające się wzajemnie. Ale czy aby na pewno? Mam
wrażenie, że hołdując tradycyjnym wartościom i będąc
katoliczką jestem postrzegana jako moher. Z drugiej strony, zależy
mi na odbieraniu mnie (ale nie tylko mnie) jako kobiety w pełnym
tego słowa znaczeniu. A więc feministka. Z tą różnicą, że,
podążając za Edytą Stein, duchowa (o Edycie i jej roli w moim
życiu napiszę później). Okazuje się więc, że można łączyć
w sobie dwie z pozoru przeciwstawne postawy. Osobiście nie mam nic
przeciwko, nigdy nie lubiłam schematów. Może dlatego, że z powodu niepełnosprawności często
mnie w nie wpychano.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


