Moherowy feminizm...
Określenia wykluczające się wzajemnie. Ale czy aby na pewno? Mam
wrażenie, że hołdując tradycyjnym wartościom i będąc
katoliczką jestem postrzegana jako moher. Z drugiej strony, zależy
mi na odbieraniu mnie (ale nie tylko mnie) jako kobiety w pełnym
tego słowa znaczeniu. A więc feministka. Z tą różnicą, że,
podążając za Edytą Stein, duchowa (o Edycie i jej roli w moim
życiu napiszę później). Okazuje się więc, że można łączyć
w sobie dwie z pozoru przeciwstawne postawy. Osobiście nie mam nic
przeciwko, nigdy nie lubiłam schematów. Może dlatego, że z powodu niepełnosprawności często
mnie w nie wpychano.
Zdaję sobie sprawę, że próbując przedrzeć się przez gąszcz blogów, ten możesz zwyczajnie ominąć. Ale jeśli chcesz poczytać o moich próbach zmierzenia się z zagadnieniem niepełnosprawności i kobiecości oraz odniesienia ich do tradycyjnych wartości, zapraszam do lektury i polubienia mojej strony: https://web.facebook.com/feministkaducha/
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schematy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą schematy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 czerwca 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)
