Szukaj na tym blogu

czwartek, 13 października 2016

Podwójna dyskryminacja

Dzisiaj chciałam napisać o pewnym paradoksie. Zarówno w literaturze, jak i w różnego typu dokumentach prawnych można znaleźć opinię, że niepełnosprawne kobiety są dyskryminowane z powodu dwóch "atrybutów": niepełnosprawności i kobiecości. Meekosha (2004) doszła do wniosku, że niepełnosprawność jest intensyfikowana przez gender (z różnych względów mam alergię na to słowo, ale musiałam je tutaj użyć). Według niej kobiety niepełnosprawne są odbierane jako bardziej pasywne oraz bezsilne, a męskość u mężczyzn jest niepełna. Kilka zdań wcześniej czytamy, że osoby niepełnosprawne są odbierane jako bezpłciowe i aseksualne oraz że takie postrzeganie nie oznacza, że gender (stosując nazewnictwo autorki, ja wolę mówić o kobiecości), nie ma nic wspólnego z niepełnosprawnością. A dla mnie oznacza. Jeśli przyjmiemy bowiem, że kobiety niepełnosprawne są uważane za bezpłciowe, oznacza to odzieranie ich z kobiecości i negowanie jej. A jak mogę być dyskryminowana z powodu czegoś, czego w domyśle nie ma? Moim zdaniem nie mogę. W tym samym artykule kawałek dalej jest przytoczona publikacja autorstwa Grue oraz Tafjord Laeurm (2002), którzy stwierdzili, że niepełnosprawne matki są postrzegane jako niezdolne do macierzyństwa osoby wymagające wsparcia. Później dochodzą do wniosku, że chcą one pokazać społeczeństwu ich zdolność do macierzyństwa, a tym samym wejść w role społeczne. Z tym się akurat już mniej zgadzam. Takie pragnienie pochodzi z wnętrza.
Może macie inne doświadczenia, ale ja nigdy nie czułam się dyskryminowana jako kobieta. Jeśli już, to znaczenie miała niepełnosprawność. No cóż, w moim odczuciu gender znowu namieszał.

sobota, 8 października 2016

Delfin też człowiek?

Niedawno na Facebooku przeczytałam o badaniu przeprowadzonym w Finlandii wśród kobiet do 25 roku życia, które dokonały aborcji. Naukowcy doszli do wniosku, że aborcja nie zwiększa ryzyka problemów ze zdrowiem psychicznym (dokładniej rzecz ujmując, ryzyko chorób psychicznych u kobiet, które dokonały aborcji jest takie samo, jak u pozostałych). Moim zdaniem badanie to ma jedno główne ograniczenie: wiek badanych. Syndrom poaborcyjny pojawia się nawet po wielu latach od dokonania aborcji, więc dobór próby jest zbyt wąski. Poza tym jeden z członków zespołu badawczego stwierdził, że uzyskano spodziewane wyniki. Wyczuwam tu pewną manipulację, choć oczywiście mogę się mylić. Napisałam o swoich wątpliwościach w komentarzu no i oczywiście wywołałam lawinę. Wiele osób uważa, że coś takiego jak syndrom poaborcyjny nie istnieje. Ja akurat jestem przekonana, że jest odwrotnie - syndrom poaborcyjny to odmiana zespołu stresu pourazowego (zainteresowanych odsyłam do dwóch artykułów: http://www.rachelsvineyard.org/PDF/Articles/Abortion%20and%20Post%20Traumatic%20Stress%20Disorder%20-%20Theresa%20.pdf
http://zywanadzieja.pl/attachments/PTSD.PAS.PAD.pdf). Ale celem tego posta nie jest przekonywanie do mojej racji. Dyskusja miała ciąg dalszy. Napisałam, że temat aborcji mnie dotyka trochę bardziej, bo jestem niepełnosprawna w stopniu znacznym (to prawda, pominęłam fakt, że nie od urodzenia) i że nie potrafię przejść obojętnie obok faktu, że na Zachodzie zabija się tak dużo dzieci, u których podejrzewa się wadę genetyczną (choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla rodziców taka wiadomość często jest szokiem). I znów morze komentarzy: że to nie są dzieci, że każdy ma prawo wyboru, że ktoś jest chory i wolałby nie żyć. Mogłam to przewidzieć. Ale jedna reakcja zaskoczyła mnie całkowicie. Przeczytałam, że myślimy o dzieciach, a zapominamy o... delfinach, które pracując z tymi dziećmi dostają depresji i popełniają samobójstwo.
Myślę, że świętemu Franciszkowi z Asyżu nie do końca o taką miłość do stworzenia chodziło.

czwartek, 6 października 2016

Konwencja (2)

Dzisiaj postaram się pokrótce omówić pozostałe punkty preambuły:

(b) uznając, że Narody Zjednoczone, w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz w Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka, ogłosiły i uzgodniły, że każdy ma prawo do korzystania ze wszystkich praw i wolności ustanowionych w tych dokumentach, bez jakiegokolwiek rozróżnienia,
c) potwierdzając powszechność, niepodzielność, współzależność i powiązanie ze sobą wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności oraz potrzebę zagwarantowania osobom niepełnosprawnym pełnego z nich korzystania, bez dyskryminacji,
(d) przywołując Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Międzynarodową konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej, Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencję w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, Konwencję o prawach dziecka oraz Międzynarodową konwencję o ochronie praw wszystkich pracowników migrujących i członków ich rodzin,
Punkty b-e odsyłają do szeregu dokumentów, które nie sposób w pełni omówić. Najistotniejszy jest tutaj aspekt równości praw wszystkich obywateli.
(e) uznając, że niepełnosprawność jest pojęciem ewoluującym i że niepełnosprawność wynika z interakcji między osobami z dysfunkcjami a barierami wynikającymi z postaw ludzkich i środowiskowymi, które utrudniają tym osobom pełny i skuteczny udział w życiu społeczeństwa, na zasadzie równości z innymi osobami,
Rozumienie niepełnosprawności zmieniało się na przestrzeni lat. Jej definicja nie jest jednolita również dzisiaj, różni się w zależności od stosowanego modelu. Konwencja podkreśla wielopoziomowość pojęcia i akcentuje, że niepełnosprawność jest wynikiem interakcji nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu z barierami mentalnymi i środowiskowymi.  
(f) uznając znaczenie zasad i wytycznych zawartych w Światowym programie działań na rzecz osób niepełnosprawnych i w Standardowych zasadach wyrównywania szans osób niepełnosprawnych oraz ich wpływ na popieranie, formułowanie i ocenę polityki, planów, programów i działań na szczeblu krajowym, regionalnym i międzynarodowym zmierzających do dalszego wyrównywania szans osób niepełnosprawnych,
(g) podkreślając znaczenie włączania kwestii niepełnosprawności do odpowiednich strategii zrównoważonego rozwoju, jako ich integralnej części,
Ten punkt wyraźnie sygnalizuje, że istnieje ryzyko pomijania kwestii niepełnosprawności w tego typu strategiach 
(h) uznając także, że dyskryminacja kogokolwiek ze względu na niepełnosprawność jest pogwałceniem przyrodzonej godności i wartości osoby ludzkiej,
(i) uznając również różnorodność osób niepełnosprawnych,
Z moich doświadczeń wynika, że panują tendencje generalizowania i traktowania na równi wszystkich niepełnosprawności. To co mnie najbardziej dotykało, to kojarzenie niepełnosprawności fizycznej z intelektualną. Różnorodność na poziomie samej niepełnosprawności może mieć przełożenie na różnorodność na poziomie osoby.
(j) uznając potrzebę popierania i ochrony praw człowieka wszystkich osób niepełnosprawnych, w tym osób wymagających bardziej intensywnego wsparcia,
Tutaj mam jedno "ale": dlaczego wprowadzono to rozróżnienie? Wszyscy to wszyscy. I już.
(k) zaniepokojone, że pomimo istnienia różnych rozwiązań i przedsięwzięć, osoby niepełnosprawne w dalszym ciągu napotykają na bariery w udziale w życiu społecznym jako równoprawni członkowie społeczeństwa oraz doświadczają naruszania praw człowieka we wszystkich częściach świata,
(l) uznając znaczenie współpracy międzynarodowej na rzecz poprawy warunków życia osób niepełnosprawnych w każdym kraju, szczególnie w krajach rozwijających się,
(m) uznając cenny wkład, obecny i potencjalny, osób niepełnosprawnych w ogólny dobrobyt i różnorodność społeczeństw, w których żyją oraz uznając, że popieranie pełnego korzystania przez osoby niepełnosprawne z praw człowieka i podstawowych wolności, a także pełnego udziału osób niepełnosprawnych wzmocni ich poczucie przynależności i przyczyni się do rozwoju zasobów ludzkich oraz postępu społecznego i gospodarczego oraz wykorzenienia ubóstwa,
Punkt (m) docenia rolę osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Tylko tak sobie myślę, czy w tym kontekście należy ją eksponować jako jedną rolę? Każdy stoi przed unikalnym zadaniem, niezależnie od poziomu sprawności.

(n) uznając znaczenie dla osób niepełnosprawnych ich indywidualnej samodzielności i niezależności, w tym wolności dokonywania wyborów,
Najbardziej kluczowa zawsze była dla mnie niezależność. I właśnie dlatego ten punkt jest w moim odczuciu tak ważny.
(o) zważywszy, że osoby niepełnosprawne powinny mieć możliwość aktywnego udziału w procesie podejmowania decyzji w zakresie polityki i programów, w tym dotyczących ich bezpośrednio,
(p) zaniepokojone trudnościami, jakie napotykają osoby niepełnosprawne, które są narażone na wielorakie lub wzmocnione formy dyskryminacji ze względu na przynależność rasową, kolor skóry lub płeć, język, religię, poglądy polityczne lub inne, pochodzenie narodowe, etniczne, autochtoniczne lub społeczne, sytuację majątkową, urodzenie, wiek czy inne okoliczności,
Tutaj mam kolejną wątpliwość, zwłaszcza jeśli chodzi o płeć. Czy kobiety niepełnosprawne rzeczywiście doświadczają wzmożonej dyskryminacji ze względu na fakt, że są kobietami? Czasem mam wrażenie, że ich kobiecość jest po prostu pomijana. A czy coś niezauważonego może być przyczyną dyskryminacji? Hmmm...
(q) uznając, że niepełnosprawne kobiety i dziewczęta są często narażone, zarówno w środowisku rodzinnym, jak i poza nim, na większe ryzyko przemocy, naruszania nietykalności osobistej lub znieważania, opuszczenia lub zaniedbywania, znęcania się lub wykorzystywania,
(r) uznając, że niepełnosprawne dzieci powinny w pełni korzystać ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności, na zasadzie równości z innymi dziećmi oraz przywołując zobowiązania w tym zakresie przyjęte przez Państwa Strony Konwencji o prawach dziecka,
(s) podkreślając potrzebę uwzględniania perspektywy płci we wszystkich wysiłkach na rzecz popierania pełnego korzystania z praw człowieka i podstawowych wolności przez osoby niepełnosprawne,
Kto czytał trochę moich wpisów ten wie, że tutaj zapala mi się lampka ostrzegawcza. Stąd już tylko krok do gender studies. A  pomijając poglądy uważam, że nie należy wszystkiego rozpatrywać według tego samego modelu.
(t) zwracając uwagę na fakt, że większość osób niepełnosprawnych żyje w warunkach ubóstwa i uznając, w związku z tym, pilną potrzebę zajęcia się problemem negatywnego wpływu ubóstwa na osoby niepełnosprawne,
(u) mając na uwadze fakt, że w celu zapewnienia pełnej ochrony osób niepełnosprawnych, w szczególności podczas konfliktów zbrojnych i obcej okupacji, konieczne jest stworzenie warunków pokoju i bezpieczeństwa, w oparciu o pełne poszanowanie celów i zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych oraz przestrzeganie odpowiednich dokumentów dotyczących praw człowieka,
(v) uznając znaczenie dostępności środowiska fizycznego, społecznego, gospodarczego i kulturalnego, dostępu do opieki zdrowotnej i edukacji oraz do informacji i środków komunikacji celem umożliwienia osobom niepełnosprawnym pełnego korzystania ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności,
(w) biorąc pod uwagę, że jednostka, mająca obowiązki w stosunku do innych osób i w stosunku do społeczeństwa do którego należy, jest zobowiązana dążyć do popierania i przestrzegania praw uznanych w Międzynarodowej Karcie Praw Człowieka,
(x) wyrażając przekonanie, że rodzina jest naturalną i podstawową komórką społeczeństwa i jest uprawniona do ochrony przez społeczeństwo i państwo, a osoby niepełnosprawne i członkowie ich rodzin powinni otrzymywać niezbędną ochronę i pomoc umożliwiającą rodzinom przyczynianie się do pełnego i równego korzystania z praw przez osoby niepełnosprawne,
Niezbędna ochrona i pomoc... Pojęcie względne. Każde państwo ma swój system pomocy. jednak często pozostawia on wiele do życzenia.
(y) wyrażając przekonanie, że powszechna i całościowa konwencja międzynarodowa, mająca na celu popieranie oraz ochronę praw i godności osób niepełnosprawnych, istotnie przyczyni się do zaradzenia głęboko niekorzystnej sytuacji społecznej osób niepełnosprawnych i będzie promować ich aktywność w sferze obywatelskiej, politycznej, gospodarczej, społecznej i kulturalnej, na zasadach równych szans, zarówno w krajach rozwijających się, jak i rozwiniętych,
uzgodniły, co następuje:
Uff, koniec preambuły. Znudzony/a? Obiecuję, że treść zasadniczą omówię bardziej kompleksowo. Ale to już następnym razem.

czwartek, 29 września 2016

Konwencja (1)

Z racji faktu, że coraz więcej mówi się o prawach osób niepełnosprawnych, postanowiłam wziąć na warsztat Konwencję o Prawach Osób Niepełnosprawnych. Postaram się omówić ją punkt po punkcie. Cała konwencja jest długa, więc cykl również nie będzie należał do najkrótszych. Myślę jednak, że warto poświęcić trochę czasu, aby poznać swoje prawa.
Konwencję rozpoczyna Preambuła:

Państwa Strony niniejszej konwencji:
(a) przywołując zasady proklamowane w Karcie Narodów Zjednoczonych, które uznają przyrodzoną godność i wartość oraz równe i niezbywalne prawa wszystkich członków rodziny ludzkiej za podstawę wolności, sprawiedliwości i pokoju na świecie,

Z kolei w Karcie Narodów Zjednoczonych czytamy:

MY, LUDY NARODÓW ZJEDNOCZONYCH, ZDECYDOWANE uchronić przyszłe pokolenia od klęski wojny, która dwukrotnie za naszego życia wyrządziła ludzkości niewypowiedziane cierpienia, przywrócić wiarę w podstawowe prawa człowieka, godność i wartość jednostki, równość praw mężczyzn i kobiet oraz narodów wielkich i małych, stworzyć warunki umożliwiające utrzymanie sprawiedliwości i poszanowanie zobowiązań wynikających z umów międzynarodowych i innych źródeł prawa międzynarodowego, popierać postęp społeczny i poprawę warunków życia w większej wolności, I W TYM CELU postępować tolerancyjnie i żyć ze sobą w pokoju jak dobrzy sąsiedzi, zjednoczyć swe siły dla utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, zapewnić przez przyjęcie zasad i ustalenie metod, aby siła zbrojna używana była wyłącznie we wspólnym interesie, korzystać z organizacji międzynarodowych w celu popierania gospodarczego i społecznego postępu wszystkich narodów.


Tak więc postuluje się godność, równość wobec prawa, większą tolerancję i postęp społeczny. Osobiście zawsze zapala mi się lampka ostrzegawcza, jeśli chodzi o postulat tolerancji. Dla mnie jest ona pojęciem znacznie węższym niż akceptacja. Tolerować to zaledwie znosić coś, co wykracza poza nasz system przekonań. Dopiero akceptacja umożliwia włączanie osób niepełnosprawnych w struktury społeczne. Tak więc sama tolerancja nie wystarczy. Czy w Konwencji mowa zatem o akcepracji? Zapraszam do lektury kolejnych wpisów.

czwartek, 15 września 2016

Mentalność bycia z boku

Nie tak dawno miała miejsce dyskusja dotycząca edukacji osób niepełnosprawnych. Znów pojawiły się głosy za i przeciw tworzeniu oddzielnych placówek oświatowych. Ja miałam szczęście chodzić do szkoły publicznej, zaczynałam od klasy integracyjnej (gdzie więcej uczniów ma niepełnosprawność), później na placu boju” zostałam tylko ja, w związaku z czym miałam przydzielonego nauczyciela wspomagającego, którego rola polegała na sporządzaniu mi notatek, pisaniu sprawdzianów (mam nieczytelne pismo) oraz przeprowadzania w trakcie przerw (nie poruszałam się wtedy za pomocą balkonika). Długo myślałam (chyba w zasadzie nadal myślę), że było to najlepsze rozwiązanie. Miałam przecież kontakt z rówieśnikami bez niepełnosprawności. Oburzały mnie opinie, że oddzielna edukacja może gwarantować lepszy start w normalny” świat (mniej więcej taką opinię wyraził kiedyś pewien absolwent szkoły dla osób niewidomych). Ale po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że może coś w tym jest. Będąc uczniem klasy, w której jest ekstra nauczyciel specjalnie dla Twoich potrzeb i gdzie z oczywistych względów zostajesz w klasie w trakcie przerwy, możesz czuć się trochę inny. Nie chodzi tu o niechęć ze strony innych uczniów, ale o... No właśnie, o co? Nawet trudno to nazwać, ale jestem prawie pewna, że obecność nauczyciela wspomagającego wytwarzała dodatkowy dystans w stosunku do mnie. Zarówno na studiach, jak i po ich ukończeniu dodatkowego nauczyciela już nie było, ale uczucie dystansu pozostało. Nazwałam to później mentalnością bycia z boku. Oczywiście, że kluczowe były tu znowu nastawienia z obu stron, ale może gdyby tego nauczyciela nie było... Ale co wtedy? Wtedy jedyną alternatywą byłoby nauczanie indywidualne (skądinąd swego czasu usilnie mi wpierane), które stanowiłoby dla mnie osobistą katastrofę. Dziś jestem bogatsza o tamte doświadczenia i wiem, że oddzielna edukacja może mieć swoje plusy. Zaoszczędzi ona wielu rozczarowań zarówno dziecku, jak również rodzicom. Najlepszym rozwiązaniem jest edukacja włączająca, ale do jej wprowadzenia w Polsce jeszcze daleka droga.
Image result for inclusion integration and segregation

czwartek, 8 września 2016

Let`s talk about sex

Coraz częściej natrafiam na wywiady, artykuły czy filmy związane z seksualnością osób niepełnosprawnych fizycznie. Wszystko wydaje mi się sensowne, z jednym wyjątkiem: seksualność sprowadzana jest głównie do seksu. Dwa przykłady: w jednym z wywiadów czytam, że kobiety niepełnosprawne mają szansę na udane relacje damsko-męskie. Później następuje opis negatywnych postaw społecznych związanych z tym tematem. Artykuł wciąga mnie coraz bardziej, a tu nagle czytam, że najważniejsze, żeby kobiety miały pozytywny stosunek do masturbacji. Konsternacja. Ja mam akurat negatywny, hmm... Ale nie to mnie uderzyło najbardziej. Czy ktoś pomyślał, że w związku chodzi bardziej o uczucie niż o seks? Przykład numer dwa: film “Sztuka latania” z lat 90-tych. Kobieta niepełnosprawna chce przed śmiercią być z mężczyzną. Ale tylko fizycznie. I choć nader prawdziwy wydaje się ich dialog, w którym ona pyta, czy nie chce z nią być dlatego, że jest kaleką, a on po głębszym namyśle odpowiada, że powodem jest jego kalectwo w postaci nieumiejętności bycia z nią, to jednak znowu wszystko kręci się wokół seksu. A czy ktoś pomyślał, że on nie jest uczuciem? A przecież pragnie się miłości, ale tej z poziomu serca, a nie łóżka.
 Zdjęcie: Wikipedia

czwartek, 1 września 2016

Jałmużna

Siedzę w barze nad jeziorem. Podchodzi jakiś pan i pyta osób, które są ze mną (tutaj następuje pierwsze poirytowanie - mam awersję do sytuacji, gdzie pytanie dotyczące mnie kieruje się do kogoś innego). Ale pytanie było jeszcze bardziej irytujące. Pan chciał mi dać 20 złotych, bo...jeżdżę na wózku. Pomijając fakt, że balkonik nie jest wózkiem (a jeśli już ktoś się decyduje na synonimiczne użycie tych dwóch wyrazów, to nie jeżdżę NA nim, tylko co najwyżej Z), to oferowanie mi pieniędzy (po raz drugi, podobną sytuację miałam w Poznaniu) rozbroiło mnie kompletnie. Ja wiem, wyglądu miss Polski na wózku to ja nie mam, a jedną z praktyk pokutnych jest jałmużna, ale chyba są jakieś granice. No dobrze, już ochłonęłam. W każdym razie takie sytuacje pokazują, że stereotyp niepełnosprawny = biedny jeszcze funkcjonuje. No cóż, znowu trzeba być wyrozumiałym.

źródło: Pixabay