Jedna z moich
największych miłości. Ostatnio widziałam filmik – instrukcję,
jak pocieszyć smutną osobę. Należy ją w pierwszej kolejności
zawinąć szczelnie w kocyk i w ten sposób nadać jej kształt
naleśnika. Ja tam w słabych chwilach wolę naleśniki jeść,
aniżeli przypominać. A to dlatego, że naleśnik ma najczęściej
nadzienie, w związku z czym jest zwinięty. Jeśli trzymać się
analogii do człowieka, będąc jak naleśnik, szczelnie zakrywa on
swoje wnętrze, aby nic nie wydostało się na zewnątrz. Wtedy może
on albo eksplodować i zalać sobą, albo skurczyć się do
najmniejszych rozmiarów. W obydwóch przypadkach nikt nie zachwyci
się wspaniałym wnętrzem. Dlatego nie upodabniajmy się do
naleśników, po prostu je jedzmy.
Zdaję sobie sprawę, że próbując przedrzeć się przez gąszcz blogów, ten możesz zwyczajnie ominąć. Ale jeśli chcesz poczytać o moich próbach zmierzenia się z zagadnieniem niepełnosprawności i kobiecości oraz odniesienia ich do tradycyjnych wartości, zapraszam do lektury i polubienia mojej strony: https://web.facebook.com/feministkaducha/
Szukaj na tym blogu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samopoczucie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 sierpnia 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)
